20 lutego 2017

Kobiety da się zrozumieć?


Nie raz słyszałam i czytałam o tym, że nie wiemy czego chcemy. I nie wiem skąd to się wzięło. Serio, my nie wiemy? Dziś postawiłam sobie za zadanie pomóc facetom zrozumieć kobiety. Podobno jesteśmy z innych planet. Najlepiej powiedzcie, że jesteśmy kosmitami i tyle. Jakiś czas temu, ktoś z moich znajomych prosił mnie o taki wpis, młody chłopak, który chciał zrozumieć co nam siedzi w głowie.
Jesteśmy zbudowane z emocji, jesteśmy bardziej wrażliwe. Właśnie to sprawia, że jesteśmy silne.

12 lutego 2017

To nie jest miłość.



Miłość nie ma fizycznych objawów, wcale nie wali ci serce przy osobie, którą kochasz, nie pocą ci się ręce... To zwykła ekscytacja, podenerwowanie. Miłość przynosi siłę, daje spokój ducha. Unosi naszą dusze do gwiazd. Jest niematerialna, więc ciało nie może jej odczuwać, jest zjawiskiem pozytywnym, więc ciało nie może przez nią cierpieć. Przez "niemiłość" owszem.

Wiesz kiedy nie jesteś zakochany? Gdy masz wątpliwości, chociaż jedną, to nie kochasz. Nie wkładasz w to całego serca, po prostu boisz się być sam. Boisz się, że nie znajdzie się ten właściwy ktoś, kto przyniesie ci spokój, Nauczy szczęścia i pamiętaj szczęście ma gorzko-słodki smak. Takie jest życie.

A może jesteś niezdolny do miłości, może chcesz za dużo? Może nie da się ciebie kochać, bo ty nie kochasz, nie umiesz, bo wiesz, że miłość nie polega na całkowitym oddaniu siebie, tylko byciu w życiu tej drugiej osoby, nadawaniu mu sens. A spotykasz tylko takie osoby, które karmią twoje lęki i chcą od ciebie tyle, że tracisz siebie.

A co jeśli wydaje ci się, że kochasz? Wiesz co przez ciebie stanie się z sercem osoby, którą oszukujesz? Wiesz przecież jak to jest mieć pęknięte serce... Pamiętasz, tego się nie zapomina. A co jeśli wciąż myślisz o byłej, nie z sentymentu tylko dlatego, że w kółko katujesz się myślą: "cholera chyba wciąż ją kocham?".


9 lutego 2017

Jesteśmy samotni.



Samotność - lubiana przez artystów, kochanka poetów, muza malarzy. Powstało tyle pięknych dzieł ukazujących to zjawisko. Niestety dziś nie o sztuce, zaobserwowałam coś przerażającego, coraz więcej ludzi w moim wieku wie co to samotność. Jesteśmy samotni wśród znajomych tańcząc na imprezie, wlewając w siebie alko, samotni jesteśmy w związkach, samotni jesteśmy siedząc przy święcących ekranach na portalach gdzie tysiące naszych znajomych codziennie dzieli się z nami swoim życiem. Sporo tej samotności co? Taka zła energia  z kosmosu czy coś.






8 lutego 2017

Koniec bloga...




To miał być przejściowy kryzys. Miało minąć po kilku dniach, a wena miała wrócić. Miało być jak zawsze. Ale myśl, że czas to rzucić w diabły, nie minęła. Wręcz się nasila, przecież to wszytko bez sensu. Gówno kogo przecież obchodzi co myślę, niezrozumienie to najczęstsza myśl, która się we mnie pojawiała.



Nie umiem się dopasować do tych wszystkich reguł, że systematyczność musi być, że trzeba się pojawiać tu i tam, ja kurwa tak nie umiem... Po prostu, nie sram się kiedy nie ma posta, nie ma weny, nie ma o czym pisać, nie chce na siłę tworzyć jakiejś "zapchajdziury". Jak widzę czasem posty na blogach, to mdli mnie, zero treści, pisanie o jakiś kosmicznie nieważnych bzdetach, bez których człowiek przeżyje.


Wściekłość, to mnie przepełnia, to tak jak z muzyką, najgorsze kawałki ryją nam banie w radiostacjach, a ta muzyka szlachetna, pełna emocji ginie gdzieś przygnieciona tym plastikowym tworem. Ta sztuczna muzyka dla mas, jest jak ci blogerzy co sami nie wiedzą o czym mają pisać i opisują pędzelek z Chin albo podróbki kosmetyków. I mają o wiele więcej wejść niż moi znajomi blogerzy, którzy oświecają ludzi, pokazują kulturę i to jacy jesteśmy. Poczułam niechęć, taką szczerą do tego wszystkiego.

Chodzi też o to, że nie jestem zadowolona z siebie. To się nie zmieni, tak będzie i tak być musi. Zawsze uważam, że mogłam zrobić coś lepiej, że to co stworzyłam jest słabe. Chociaż by zdjęcia, czasem godzinami gapię się na foto szukając chociażby najmniejszej niedoskonałości, dlatego większość zrobionych przeze mnie zdjęć kończy w koszu. Tak jest z postami, z blogiem. Wiem, że to wynika ze mnie z mojej samooceny. I nie da się tak z dnia na dzień nabrać pewności siebie by myśleć, że "spoko to jest zajebiste wrzucam, dobra robota mała". I chociażby się ktoś starał ze wszystkich sił pokazać mi, że podoba mu się coś co stworzyłam, to nie sprawi, że będę zadowolona, że nabiorę energii by tworzyć dalej. Winę ma też mój kolega, który albo olewa mój blog albo po prostu milczy na temat mojej słabej twórczości.


Koniec bloga? Koniec.

W moim życiu pojawił się też Jakub i wszystko się zmieniło.

13 stycznia 2017

Jesteśmy straconą generacją.



Ostatnio mam ochotę wyrzucić telefon, a nie przepraszam "smartfona" i odciąć się od tego wirtualnego gówna. To chore co się z nami dzieje... To strasznie jak mi to działa na nerwy. Ten post miał mieć tytuł "pojebało nas", postanowiłam być jednak delikatniejsza.