Nie licz na ludzi...



Nikt już nie da sobie uciąć ręki za przyjaciela, prawda?  Im dłużej idę przez życie tym większego dystansu nabieram do ludzi. Słowo "przyjaciel" ciężko przechodzi mi przez gardło. Tak niewiele dziś znaczą słowa.  Ludzie pojawiają się i znikają. Nie zdają sobie sprawy, że mogą dla kogoś coś znaczyć, że są odpowiedzialni nie tylko za siebie. 

Jeśli chciałbyś być moim przyjacielem musisz wiedzieć, że często kłamie. Dlaczego? Wygoda mój drogi, łatwiej powiedzieć, że jest spoko, że jakoś się żyje. Lepsze to niż obnażyć się i opowiedzieć o tym co nie gra w moim życiu. Rusza mnie wiele rzeczy, tak do szpiku i czasem wręcz przesadnie. Taką mam naturę. Lubię w emocjach interpretować za bardzo. I jeśli "leży mi coś na wątrobie", to nie zobaczysz tego po mnie. Czasem zwyczajnie nie chce mi się gadać, wtedy słyszę "a co z Tobą  albo "co ci dzisiaj jest"... Ile razy można się potarzać, przyszłam tu na chwilę. Chce inspiracji.

Nauczyłam się, że ludzie uwielbiają przekazywać sekrety innych dalej. Szkoła życia, powiesz coś jednej zaraz wiedzą wszyscy. Więc jeśli tajemnica ma zostać tajemnicą musi być tylko twoja. Są też ludzie, dla których musisz być zawsze, natychmiast inaczej rzucą focha. Będą markotni i od razu dadzą ci odczuć, że się na tobie zawiedli. Nawet jeśli chodzi o jakiś drobiazg. Wampiry energetyczne, żywią się twoją energią. Przyprawią cię jedynie o depresję. Wysysają z ciebie chęć do życia. Zawalą cię swoimi problemami, uczuciami, wszystkie ich brudy przejdą na ciebie. Nie potrafią zająć się sobą. Jednak gdy będziesz w potrzebie będą mieli tysiąc innych spraw i milion wymówek. A ich słowo jest gówno warte. Rzucają słowami na wiatr nie wiedząc, że słowa mają znaczenie. 

Oglądaliście film "Grawitacja" z Sandrą Bullock? Śledząc losy głównej bohaterki widziałam siebie.  Czasem czuję się jakbym była zdana wyłącznie na siebie, jakbym była sama gdzieś w kosmosie, a obok mnie, nie ma żywej duszy, tylko jakieś radio, które do mnie gada. To kształtuje charakter. Pamiętam jak pewien raper nadał mi przydomek "walecznej". Nie odpuszczam nigdy jeśli wiem, że mój wybór jest słuszny. Dążę wytrwale do celu, chociaż nikt mnie nie wspiera. Oglądam ostatnio w kółko Muminki z potomkiem. Patrząc na Włóczykija, chciałoby się by ludzie mieli takie zdrowe podejście do życia, doceniali melancholię, rozumieli czym jest przyjaźń i wciąż mieli w sobie wewnętrzne dziecko. Nie chodzi tu o to by siadali na huśtawce czy skakali w kałużach, ale by wyzbyli się uprzedzeń. Brakuje mi dziecięcej naiwności, to strasznie męczące być podejrzliwą, a jeszcze gorsze jest to, że nie chce nigdy sprawiać innym kłopotów. Ja nawet nie poproszę znajomej by wpadła zrobić mi paznokcie, bo nie chce by mąż miał do niej pretensje. Dlatego jak już na kogoś liczę to liczę na siebie. Jeśli miałabym czekać na okazję, na to, że ktoś coś zaproponuje mogłabym doczekać się siwych włosów. Coraz częściej myślę, że chciałabym jak Karolina (ta co w powieści Koisza marzyła by stać się Kotem) zniknąć na jakiś czas stąd i poukładać sobie wszystko. Wrócić spokojniejsza, zacząć jeszcze raz. Zdałam sobie właśnie sprawę, że wyszedł mi z tego wpisu koncert życzeń. 


Tak miauczę wyłącznie o dystansie i, że jesteśmy gatunkiem złych ludzi, a wypadałoby opowiedzieć o zaletach. Przez to, że liczysz na siebie stajesz się niezależna, wycofana nigdy nie pobiegniesz za tłumem, bo masz czas by przetrawić ten szał, który pociąga innych. Radzenie sobie samemu daje ci ogromną siłę by pokonywać trudności gdy fałszywi przyjaciele akurat mają cię głęboko w czterech literach. Dzięki temu twoje szczęście nie jest zależne od ludzi. Warto czasem odbić od tych, którzy nic nie wnoszą w nasze życie. I właśnie dlatego przeważnie znajomości ze mną trwają krótko, po prostu czasem nie odpiszę na wiadomość, nie oddzwonię, czasem mi się nie chce, czasem nie mogę. Jednak nigdy nie spotkałam się z rozumieniem. Już się nie wczuwam, a może znowu kłamię. Odchorowuję kilka znajomości do dziś. Zawiodłam, mogłam dać z siebie więcej. mogłam uciekać gdy był czas. Wszystko jednak nas czegoś uczy, doświadczenia są najważniejszym z naszych bagaży.

Co jeszcze mogę powiedzieć o ludziach? Nie potrafimy słuchać, gadamy do ściany. Widzą tylko to co wszyscy, widzą to jaka jestem, nie to kim jestem. I tak totalnie obcy ludzie, którzy słuchają o czym mówię widzą, że jestem zbudowana z emocji. Wrażliwa wręcz nadwrażliwa. Dostrzegają smutek i niezrozumianą energię. A inni patrzą na ciebie i widzą jedynie, że oczy pomalowałaś... A najbardziej bawi mnie to gdy ktoś zaprasza mnie na fejsie lub zaobserwuje na instagramie, lajkuje moje zdjęcia, a gdy mija mnie na chodniku nie odpowie nawet "cześć"... Nie ogarniam.





Jesteś jak dzieciak trochę, wiesz? Pójdziesz ogolić nogi, wracasz cała we krwi. Cieszysz się jak widzisz balona. Wierzysz w miłość jak nikt inny i kochasz najmocniej na świecie. Przecież ty nie jesteś przystosowana do tego świata. Ciebie boli to,że ktoś krzywdzi, że ktoś umiera,że są wypadki, jest zło, ludzie są zawistni, dziwki są tanie.- J. Lynn










Komentarze

Popularne posty

Koniec bloga...

Urodomania czy Kosmetykomania, która drogeria lepsza...