Introwertyzm na co dzień.


 O tym, że jestem introwertyczką już pisałam. tekst znajdziecie tutaj. Postanowiłam, że pokażę jak introwertycy miewają się na co dzień i co sprawia nam największe trudności. Główną różnicą między introwertykami od ekstrawertykami jest to skąd czerpią energię. I tak ci pierwsi szukają energii w sobie, ci drudzy czerpią ją zewnątrz.



Teraz Wam przedstawię kilka przykładów z życia codziennego, da Wam obraz introwertyzmu.


 1. Tylko do mnie nie dzwoń - rozmowy telefoniczne, wideoczaty. Zadanie z kategorii #levelhard, coś strasznego. Jak słyszę dźwięk telefonu informujący, że ktoś chce ze mną pogadać czuję się jakbym miała mieć zaraz jakiś egzamin. Co wtedy? Odbiera się telefon, po dłuższej chwili (wiecie nadzieja, że przestanie dzwonić, wtedy można po prostu napisać "nie mogę gadać, co chciałeś"). Co jeśli ja muszę gdzieś zadzwonić? To zawsze znajdę coś co muszę zrobić, telefon przecież poczeka. I to połączenie mam cały czas w głowie, wiem, że muszę ale najchętniej bym tego nie robiła, Więc chodzi się tak obok tego telefonu. Gdy w końcu zbiorę się w sobie to w głowie mam jedną myśl "błagam, nie odbieraj"...

autor/tłumaczenie: Gemma Correll / Introwertykalni

2. Wyłączam się - nic mnie tak nie denerwuje jak ktoś, kto ciągle do mnie wypisuje, dzwoni, wchodzi i GADA DO MNIE. Zamilcz! Daj mi chwilę dla siebie, zajmij się sobą. Ja muszę na chwilę być sama ze sobą, naładować baterię. Odbyć podróż do wnętrza siebie, uporządkować emocje. Wyciszyć się. Jeśli jesteś ekstrawertykiem nie potrzebujesz tego, to Cię męczy, wysysa z Ciebie moc, wolisz być z ludźmi, to Cię nakręca.


3. Nie lubię stadnych zgromadzeń - wyjście w parze na spacer? Biegnę, lecę... Nie waham się. Mamy iść na imprezę, będą tam ludzie, trzech to już tłum, więc czuję coś takiego jak lęk, niepokój,.. Będzie mi tam źle, zgadzam się iść, ale potem najchętniej wycofałabym się z tego. I do dnia spotkania w kółko myślę o tym, iść czy nie iść. Powiem, że jestem chora, nie pójdę, a może pójdę i będę się świetnie bawić... I tak jest zawsze, nie da się tego zmienić.


4. Mój pokój to moja świątynia - gdzie najlepiej ukryć się przed ludźmi? W domu, więc trzeba stworzyć sobie przestrzeń, która będzie inspirująca, cicha, przytulna. Łóżko olbrzymie, miękkie, dużo poduszek i kocyk, który jest jak tarcza, zawijasz się w niego i świat Cię nie widzi. Dlatego uwielbiam urządzać swój mały kwadrat, dbać o niego, wieszać zdjęcia, plakaty na ścianie. Więc jak wpuszczam Cię do siebie to mi nie szperaj i niczego nie przestawiaj, szanuj moją przestrzeń!


5. Internetowe czaty vs. rozmowa na żywo - przez internet mogę rozmawiać z każdym, mój przyjaciel, taki prawdziwy, najprawdziwszy jest z neta... I godzinami mogę mu opisywać wszystko, lubię gdy pyta "co u Ciebie?"... A ja oznajmiam, że nie wiem co mam mu napisać. Wtedy on wyskakuje z tekstem "Pisz, co czujesz"... On też jest introwertykiem, więc wie jak należy postępować ze mną. A w rozmowach z ludźmi nie czuję się, lubię rozmawiać, nie lubię pieprzyć o pogodzie. Meczy mnie gdy ktoś co chwilę powtarza to samo, nie mam kurwa sklerozy i gdy słucham to słyszę, zapamiętuję to co się do mnie mówi. Jestem dobrym słuchaczem, więc uważaj co przy mnie gadasz, bo po 5 latach będę potrafiła Ci powtórzyć z czym wypaliłeś.


6. Najlepsze riposty przychodzą po czasie - czasem wydaje mi się, że mój mózg jest zamulony, nie wiem czy to przez nadmiar bodźców, które mnie rozpraszają ale to nie tylko mój problem. Najlepsze teksty przychodzą po czasie, jak na spokojnie mogę przemyśleć sobie sytuację. I tak jak w 5 punkcie wspominam, że czat jest lepszy, bo tam mam chwilę by się zawiesić i zastanowić się nad odp, na żywo nie ma takiej możliwości. Pada pytanie, musisz odp. A potem wracasz do domu, wchodzisz do wanny i przychodzi Ci do głowy riposta, która zmiotłaby Twojego rozmówcę z ziemi.


7. Niespodziewani goście - są telefony, można napisać: "hej jesteśmy niedaleko, wpadniemy!". A nie zjawiać się niespodziewanie. To prawdziwy horror! Nie wiesz co masz ze sobą robić. Nie jesteś przygotowana, psychicznie! Nie chodzi tu przecież o nieumytą szklankę w zlewie... Więc teraz już wiesz, że nie lubię niespodzianek w postaci, dzwonek do drzwi, "hej to ja". Nie jara mnie to, uprzedź mnie wcześniej.



Introwertyzm, to nie choroba. To typ osobowości. Podobno mniej więcej w każdym jest coś z introwertyka, są jednak tacy, którzy są nimi bardziej. Jeśli szukacie siebie, to poczytajcie o typach osobowości. Może akurat odkryjecie, że jesteście introwertyczni. Wtedy polecam Wam zajrzeć na fp Introwertykalni. Introwertyzm w obrazkach, najprostszy sposób by pokazać o co chodzi.

Ciekawi Was jak to jest być introwertykiem w związku? Czego pragniemy, jakie mamy problemy? Jeśli tak, to śladzie mojego bloga, już niedługo o tym opowiem.

Komentarze

Popularne posty

Koniec bloga...

Urodomania czy Kosmetykomania, która drogeria lepsza...