Friendzone czyli strzał w kolano..



Strzał w kolano, brzmi poważnie prawda? I dzisiaj będzie poważnie!
Friendzone to jedna z najsmutniejszych rzeczy jaka może trafić się w relacjach międzyludzkich..
Rozpierdala wszystko wokół siebie jak bomba atomowa. Niszczy przyjaźń i ludzi.




Friendzone - mówiąc najprościej stan, w którym jednemu z przyjaciół przyjaźń już nie wystarczy, pragnie czegoś więcej, a druga osoba tego nie dostrzega, bądź nie chce, ponieważ dobrze jej w układzie jaki jest.


Podobno najczęściej ofiarami friendzone są mężczyźni, spychani przez kobietę do roli przyjaciela, chociaż marzą o podbiciu jej serca. Jak to wygląda w praktyce? Uganiają się za swoją przyjaciółką, mając nadzieję, że i ona w końcu się w nich zakocha. Podobno trudno jest sobie wyobrazić kobietę zamkniętą friendzone, na szczęście moja bujna wyobraźnia rysuje mi obraz kobiety biegającej na np.  mecze za swoim przyjacielem, siedzieć z nim przed tv z puszką piwa, usługując mu w dodatku by tylko dostrzegł w niej coś więcej niż tylko przyjaciółkę.



Jak rozpoznać, że jest się we friendzonie? Gdy nad wyraz często myślisz o swoim/swojej przyjaciółce/przyjacielu, gdy widujesz ją lub jego częściej  niż własną matkę, gdy namiętnie przeglądasz jej  lub jego konta na portalach społecznościowych. Gdy lajkujesz każde dodane przez tę osobę zdjęcie. Kilka razy w tygodniu przekopujesz czat wstecz by poczytać wasze rozmowy, gdy w końcu piszecie ze sobą tak często, że sami nie wiedziecie o czym rozmawiać, ale potrzebujesz kontaktu, bo nie możesz bez niej/niego wytrzymać. I gdy pojawia się nadzieją, że a może też myśli o tobie jako o kimś więcej niż tylko bratniej duszy. To masz przechlapane...


Wyjść z tego stanu, jest ciężko. Nie da się odkochać na zawołanie, uciec na inny kontynent i po sprawie. Freindzone nie zdarza się od tak, wydaje mi się, że jeśli przyjaciele są naprawdę dobrze dopasowani, gdy są bratnimi duszami, to może zrodzić się między nimi miłość, bo ta podobno od tego się zaczyna. Gorzej gdy tylko w jednym z nich to kiełkuje. Ale faktycznie najlepszym wyjściem z tej sytuacji, jest rozmowa. Wyjawienie swoich uczuć i jeśli nie współgrają z uczuciami drugiej osoby, odciąć się. Dystans będzie najlepszym lekarstwem.


Wierzę w przyjaźń damsko-męską. Jest piękna, szalona, niesamowita. Ale spotkało mnie kiedyś freindzone, a może poprawniej powinnam powiedzieć, że faceta, który był mi bratnią duszą. Chłopak, którego uznawałam za przyjaciela zaczął planować naszą przyszłość, już nie jako ja i on, nie gdybał co każde z nas będzie robić za 15 lat, w jego opowieściach byliśmy ciągle "my". To było straszne, bo od początku sam powtarzał, że nie szuka dziewczyny, że nie mógłby się zakochać. Mi to odpowiadało, nie potrzebowałam burzliwej relacji, tylko kogoś przed kim będę mogła się otworzyć, kogoś komu będę potrzeba gdy będzie chciał opowiedzieć jak minął mu dzień. Czysta subtelna przyjaźń. Ale mu przestało to wystarczać. Dziwne aluzje, sugestie przestały być zabawne, trzeba było się pożegnać. Może i brzmi to jakby to było łatwe, ale nie było. Do niego jakby nic nie docierało.
W końcu straciliśmy kontakt.



A czy Wy kiedyś mieliście do czynienia z friendzone?
Jak to się skończyło?






Komentarze

  1. Miałam. Nie skończyło się dobrze. Relacja, mówiąc dosadnie, zdechła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak. I to nigdy nie jest dobra opcja dla nikogo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Obie strony czują się winne...

      Usuń
  3. A ja troszkę już żyję i nie bardzo mogę wierzyć w miłość damsko-męską w wykonaniu hetero. Mam przyjaciela geja, który ujawnił się po naszej długiej frendzone właśnie. Z innymi facetami, z którymi się kumplowałam zawsze było "coś". Ostał mi się jeden przyjaciel facet z maty, z którym mamy swoje historie, ale szczęśliwie w tym roku bierze ślub i jego partnerka jest moją bliską duszą, także fajnie się złożyło bo zyskaliśmy kompanów do życia w parach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna sprawa. Też mam przyjaciela i chciałabym byśmy dobrali sobie takich kompanów do życia byśmy dalej mogli się trzymać aż do końca świata..

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Koniec bloga...

Urodomania czy Kosmetykomania, która drogeria lepsza...