Nie lubimy siebie, bo stajemy zbyt blisko lustra...



Zamiast narzekać jak co poniedziałek postanowiłam podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami, które męczą mnie od kilku dni.
Myślę, że ten post będzie nie tylko dla kobiet. Może i mężczyźni znajdą tu coś co pomoże im zrozumieć nas kobiety. 



Akceptujecie siebie? Lubicie siebie? A może macie listę rzeczy, które zmieniłybyście w sobie?

Ja z jednej strony zaczęłam siebie lubić i lubię siebie gdy jestem sama... 
Jednak gdy zaglądam do lustra zastanawiam się co widzą we mnie inni.

Czy dostrzegają moją bladą cerę, która dla mnie wygląda zdecydowanie lepiej niż spieczona skóra po solarium gdzie martwy naskórek jest wręcz czarny. Kiedyś nie znosiłam mojej bladości, pragnęłam być opalona, smarowałam się samoopalaczami, a wszystko tylko dlatego żeby przypodobać się temu dla, którego chciałam być piękna. Dziś uważam, że moja blada cera wygląda szlachetnie, ma w sobie coś pięknego.

Zastanawiam się czy przeszkadza im to, że moje zęby nie są idealnie proste. A może lubią je tak jak ja? Bo przecież gdy się uśmiechnę i przypomnę sobie o nich to wpadam w lekkie zakłopotanie, czy to nie jest urocze? 


Jestem ciekawa czy dostrzegają blizny, które ozdabiają moje ciało i opowiadają jakaś historię? Czy widzą ten cudowny pieprzyk na dekolcie, który niewątpliwie jest atutem? Czy widzą jedynie coś co można usunąć za pomocą skalpela?


Czy dostrzegają w moich ustach zmysłowość, a nie tylko to, że są duże? Czy naprawdę są śmieszne, bo duże? A może mają w sobie coś zniewalającego? 


A może nie widzą we mnie ani odrobiny piękna? Może nie mieszczę się w żadnym kanionie piękna? 
Przecież nie widzą tego piękna, które mam w sobie, bo nie widzą ani co czuję, ani co myślę.

Oceniają tylko to co widzą oczy, prawda?

Więc czy należy przejmować się tym w ogóle? Jak nauczyć się patrzeć na drugiego człowieka i widzieć nic coś więcej niż wierzchnią skorupę? Jak samemu przestać być zbyt krytycznym dla siebie, jak zaakceptować to jak wyglądamy? 

Wydaje mi się, że za dużo liczymy,bo przecież liczymy zmarszczki, siwe włosy, połamane paznokcie, znamiona, lata, pryszcze, kilogramy... Liczymy i nie mamy pewności czy mamy za dużo czy za mało i pojawia się lęk, wątpliwość, że nie psujemy do wzoru, wzoru piękna. Ucieka nam pewność siebie, zaczynamy się porównywać do innych, z czasem upodabniać do kogoś, bo wydaje się nam piękny, aż w końcu gubimy gdzieś siebie... 

A przecież wystarczy wady nazwać atutami, spojrzeć na siebie i powiedzieć sobie, że jesteśmy piękne, bo jesteśmy! Każda z nas jest tylko inna, inaczej zbudowana i ozdobiona. 

Więc nie stawajmy zbyt blisko lustra, nie szukajmy wad, zmarszczek, itp. Nie przejmujmy się innymi i myślmy o sobie dobrze! A poczujemy się piękne i zadowolone z siebie.

Życzę by każda z nas lubiła siebie! A na zakończenie zostawiam Wam cytat, który uwielbiam:


"doświadczona życiem kobieta, odwróciła się i powiedziała: „będziesz miała tę swoją urodę jeszcze jakieś dziesięć lat, a potem ci charakter na gębę wylezie, więc dbaj lepiej o charakter, reszta zrobi się sama”." 





Miłego poniedziałku!
  


Komentarze

  1. Ja lubię i akcteptuję siebie taka jaka jestem! Nikt nie jest idealny:) świetny post

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że akceptujesz siebie, dziękuję :)

      Usuń
  2. Świetny cytat! Lubię siebie i raczej się nie przejmuje tym co mówią inni

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja im jestem starsza tym bardziej siebie lubię i akceptuję, ale chyba do domena trzydziestoparolatek, że w końcu zaczynają się godzić z tym czego nie mają, a bardziej akcentować to co mają. Szkoda, że nie miałam takiego podejścia dziesięć lat temu - ileż życie było by przyjemniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cytat świetny - to prawda, charakter po pewnym czasie widać na twarzy, mój znajomy bardzo często powtarza, że gniewni ludzie są brzydcy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny cytat! :) Ciężko nam kobietom z tą akceptacją ale to prawda, wygląd zewnętrzny na którymś etapie życia przestaje być najważniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby to działo się jak najwcześniej byśmy nie marnowały energii na drobiazgi :)

      Usuń
  6. Bardzo mądre podejście do tematu, poszukiwanie właściwych kierunków samoakceptacji. Tym bardziej, że kanony piękna zmieniają się. Trzeba umieć zainspirować swoje pozytywne myśli, do tego, aby właśnie z wady uczynić nasz atut. Czasami wydaje się to niemożliwe, a jednak wystarczy choć jedna życzliwa nam osoba. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba żyć w zgodzie z sobą, to jest najważniejsze :)

      Usuń
  7. To bardzo trudne myslec o sobie dobrze. Czesto doszukujemy sie dziury w calym, krytykujemy siebie chetniej niz innych. Bardzo fajny wpis, pokazujacy jak wazne jest aby zaakceptowac siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jeden ze składników szczęścia, akceptować siebie.

      Usuń
  8. Cytat bardzo piękny wybrałaś :)
    I wpis też mi się bardzo podoba.
    Nawet nie chodzi o to, żeby stanąć dalej od lustra i nie widzieć tego co nam się w sobie nie podoba.
    Myślę, ze chodzi też o to, żeby zaakceptować w sobie wszystko czyli i to co nam się nie podoba, żeby to zauważyć i zaakceptować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ale im bliżej lustra stoimy tym większe nam się to wydaje :) więc warto odejść i pokochać siebie

      Usuń
  9. Kiedyś starałam się odchudzać i narzekałam, że to grube, to brzydkie, imię nawet było za brzydkie. Dzisiaj się sobie podobam. Po prostu dbam o siebie, ale nic nie chcę zmieniać. Tylko włosy zapuszczam ;D

    Naprawdę dobry post ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, chyba każda z nas ma taki etap, że siebie nie lubi, to smutne, ale może to ma nas czegoś nauczyć?

      Usuń
  10. Myślenie o sobie dobrze jest trudne, chociaż patrząc na niektórych uważam, że przychodzi im to z łatwością. Siebie widzą pozytywnie a tylko w innych dostrzegają wady. Zdrowa akceptacja siebie jak najbardziej przydałaby sie każdemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowa tak, samozachwyty i krytyka innych nie wskazana.

      Usuń
  11. Ważny temat. Przyznaję, że też zamierzam poruszyć go na swoim blogu. Znakomity cytat, warto zapamiętać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba o tym mówić, za dużo kobiet wierzy w kobiety z gazet i tv, przez co czują się brzydkie i robią rzeczy, które im szkodzą, a nie upiększają.

      Usuń
  12. Ja polubiłam siebie z wiekiem ale faktycznie kilkanaście lat temu nie przepadałam za sobą. Jednak upływ czasu i doświadczenie robię swoje :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Każdy z nas przejmuje się w mniejszym lub większym stopniu tym co powiedzą inni, chociażby bliscy. Jednak w miarę upływu lat, wzmacniania się charakteru i postawy życiowej, łatwiej jest patrzeć na wszystko z tylko i wyłącznie swojego punktu widzenia, nie przejmując się innymi. Z jednej strony jestem dość wrażliwą osobą, z drugiej mam twardy tyłek, bo wiele raz na niego upadłam. To mnie wzmocniło i utwierdziło w przekonaniu, że to jak sobie radzimy w różnych sytuacjach jest zależne tylko od naszego nastawienia i poczucia własnej wartości. Dlatego przestałam się przejmować tym co nieistotne, czyli tym, że na przykład pewnego dnia słabiej wyglądam. Nie ja jedna i nie ostatnia. Uroda zewnętrzna tak czy siak przemija, a piękno wewnętrzne zostaje na lata. Wprawdzie dbam o jedno i o drugie, ale wiem, że w przyszłości łatwiej będzie mi zawalczyć o to drugie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uroda przemija, ale mądrość zostaje :) więc coś za coś :)

      Usuń
  14. Najlepszy jest cytat z końca, bo sama to zauważam po ludziach, że najbardziej widać charakter i nastawienie do życia, to od tego zależy jak czyjąś cechę odbierzemy. Dlatego miła kobieta z wąskimi wargami wygląda "szlachetnie", a niemiła "sukowato" <|:^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda charakter mamy na gębie wymalowany :)

      Usuń
  15. Ech, Dola... czasami zastanawiam się, co bym zrobiła bez Twoich mądrych słów? Post, w którym za przykład podałaś siebie - a czułam, jakbym czytała o sobie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo spodobał mi się ten tytuł. Chyba faktycznie coś w nim jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tytuł Ci się podoba :) wpadł mi do głowy przy zmywaniu :D

      Usuń
  17. Tym razem cytat wbija w ziemię, jest genialny - kogo to słowa? :)Jesteś piękną kobietą o niebanalnej, awangardowej urodzie, a za kolor cery zamieniłabym się z miejsca. moja brzoskwiniowa nie jest zła, ale taka alabastrowa biel to jest coś ...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana nie udało mi się znaleźć autora :( Dziękuję za miłe słowo, jesteś kochana <3

      Usuń
    2. Nie kochana, tylko mówię jak jest :) Więcej wiary w siebie, a świat padnie u twych stóp :) W czerwonych szpilkach rzecz jasna :)

      Usuń
  18. Jesteś Piękna Domi :) jak z XIX wiecznych obrazó, piękna niebanalna ;) A cytat - kocham :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej Kochana!!! Aż się zarumieniłam :* <3 jesteś cudowna!!!

      Usuń
  19. Ależ uroczo to napisałaś - aż chyba zacznę lubić swoje odbicie w lustrze :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedyś wydawało mi się, że jeżeli inni będą lubili mnie , to i ja siebie polubię ale teraz wiem, że to ja muszę najpierw siebie zaakteptować bo ludzie widzą nas takimi, jakimi chcemy żeby nas widzieli. działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To działa, ale wymaga dużo pracy :) wydaje się takie łatwe, a nie jest!

      Usuń
  21. Nie jestem kobietą i nie mam problemów z akceptacją siebie z czego się bardzo cieszę :) Z drugiej strony mam nadzieję, że każda kobieta dojdzie prędzej, czy później do takich wniosków jak Twoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale faceci też mogą mieć problem z samoakceptacja, to nie dotyczy tylko kobiet :P też mam taką nadzieję.

      Usuń
  22. Napisałaś post idealny dla mnie - dla tego czym powinnam kierować się patrząc w lustro. Bo ja, no własnie - patrzę w lustro i widzę kobietę bardzo nieidealną odbiegającą od dzisiejszych kanonów urody, widzę ile chciałabym w swoim wyglądzie zmienić, w twarzy, figurze.
    Widzę swój za duży nos, niesymetryczne rysy twarz przez co nienawidzę zdjęć, bo na zdjęciach wyglądam znacznie gorzej niż w rzeczywistości, bladą cerę, cienkie, łatwo łamliwe włosy, nieidealną figurę. Ale czasem mam myśli takie jak w Twojej notce - co z tego, że nie mam tych ponad 170 cm wzrostu tylko niewiele ponad 150 cm, nie mam wzrostu modelki ale jestem raczej filigranowa, bardziej kobieca niż suche wysokie szkapy bez biustu i z udami tak samo chudymi jak łydki, co z tego, że walczę o niemal idealna figurę - ważę 47 kg, nie mam figury idealnej, wałeczki tłuszczu na brzuchu, którymi się przejmuję i z którymi walczę, a są przecież kobiety po prostu grube marzące o tym by mieć taką figurę jak ja, które mają nadwagę a są pewne siebie, swojej kobiecości i atrakcyjności.
    Czy kobieta musi wyglądać idealnie, jak modelka? Nie. Każda z nas ma coś czego w sobie nie lubi, coś nieidealnego. To właśnie czyni nas ludźmi, prawdziwymi kobietami a nie wyretuszowanymi gwiazdkami, które tylko na sesjach zdjęciowych wyglądają jak gwiazdki. Wystarczy pooglądać zdjęcia gwiazd bez retuszu - na ściankach, czerwonych dywanach olśniewają wystrojone w drogie kiecki z idealnym makijażem ukrywającym niedoskonałości, wystarczy obejrzeć zdjęcia zrobione przez paparazzich w ich zwyczajnym dniu - nie różnią się od przeciętnych kobiet a czasem nawet wyglądają od nich gorzej. Te wszystkie gwiazdki też mają celulit, bladą cerę, gdzie nie gdzie fałdki tłuszczu czy płaski nie jędrny tyłek czy obwisły po ciąży biust.
    Stajemy blisko lustra, zbyt blisko, porównujemy się do chudych rówieśniczek, mając wagę w normie uważamy, że jesteśmy za grube, widzimy kobiety w makijażu i myślimy, że jesteśmy brzydsze od nich, stajemy zbyt blisko lustra i widzimy za dużo tych nieidealnych szczegółów.
    ps. A jeśli chodzi o bladość cery - kiedyś kobiety, zwłaszcza pochodzenia szlacheckiego uważały bladą cerę za piękną, chodziły z parasolkami podczas słonecznych dni by się przypadkiem nie opalić, opalenizna świadczyła o niższym pochodzeniu, o pracy na roli. Damy miały być blade i koniec. Więc tego się trzymaj - blada jesteś damą, spieczone słońcem czy na solarium paniusie kiedyś były nieatrakcyjne.
    A jeśli chodzi o wielkość ust - ja maluję swoje usta z reguły na czerwono i nieco je niedomalowywuję, by wyglądały na mniejsze i ku mojemu zaskoczeniu kiedyś pewien kierowca busa nie wytrzymał, wstukując bilet powiedział mi, że mam piękne usta. Myślę,że chyba lepiej malując usta optycznie je zwężać niż powiększać, bo komicznie z bliska wygląda jak kobieta z malutkimi ustami szminką maluje skórę by powiększyć usta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy modelki są idealne? Czy ta skóra i kości, brak jakichkolwiek wypukłości jest idealny? Nie ma ideałów :) Co do tej bladej cery, to uwielbiam ją i jestem z niej dumna. Musisz mieć naprawdę piękne usta, skoro kierowca nie wytrzymał :) Jestem szalenie ciekawa jak wyglądasz :)

      Usuń
  23. Mam wrażenie, że ludzie patrzą na mnie inaczej niż ja sama na siebie. Każdy inaczej odbiera otoczenie i rzeczywistość...Myślę, że to samo tyczy się też drugiej osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak jest, najważniejsze byśmy dobrze o sobie myślały :)

      Usuń
  24. A ja akceptuję swój wygląd, choć żaden ze mnie "tap madl". Nie skupiam się na mankamentach, coby nie wywoływać tkwiące gdzieś głębiej zaniżone poczucie własnej wartości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to piękne jest! Trzeba sobie powtarzać, że jest się pięknym, a nie odbierać sobie to :)

      Usuń
  25. Im jestem starsza tym bardziej siebie lubię :) Aż trudno mi uwierzyć jaka ja byłam kiedyś zakompleksiona pod wieloma względami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba naprawdę z wiekiem mądrość przychodzi :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Koniec bloga...

Urodomania czy Kosmetykomania, która drogeria lepsza...