List do świata...

                                                                                                                                                     


Drogi świecie



Chciałabym Cię zapytać dlaczego wszystko jest takie trudne, takie złożone, takie popieprzone? 
Siedzę i zastanawiam się dlaczego ludzie coraz bardziej przestają być ludźmi? 
Dlaczego nie możemy żyć bez podziałów, bez wytykania, kto lepszy kto gorszy, poco te wszystkie "normy"?

Gdzie jest Bóg? Gdy cierpią niewinni... Boże czasem myślę, że diabeł opaskę na oczy Ci nałożył
i nie widzisz tego co człowiek wyprawia...

Dlaczego ludzie tak bardzo przeżywają to, że dzieci miałyby trafić do homoseksualnych rodzin, a nie rusza ich los umierających z głodu niemowląt? Dlaczego nie ubolewają nad zabitymi dziećmi przez błądzące kule podczas wojny? Przecież tak jest od lat, to żadna sensacja prawda?
Bo człowiek tylko za sensacją potrafi gonić i za własnym szczęściem.

Dlaczego wszystko jest ważniejsze od drugiego człowieka?
Dlaczego pozwalasz by ludzie cierpieli z miłości?

Człowieku dlaczego jesteś tak podły, tak zachłanny?
Czy używki wnętrzności Ci wypaliły, że nie myślisz, nie czujesz?
Myślisz, że kieliszek, działka, gram są wstanie coś zmienić?

Jak mamy żyć gdzie za rogiem nienawiść czyha, a jeden drugiemu nogi podstawia i cieszy się z upadków bliźniego?


Do jasnej cholery, co poszło nie tak?
Przecież miało być pięknie.
Świat nie składa się z czynów tylko z niespełnionych obietnic, tak?

Pewnie równie dobrze mógłbyś zapytać mnie co robię!
Wiedz, że się staram.. Myślisz pewnie, że starać się to zawsze za mało.
Ale ja nie tylko się staram ja czynię.
Tylko, że to dobro nie wraca, za każdy dobry uczynek obrywam po głowie.
Jakby diabeł chciał mnie tego oduczyć.
Ale i tak na przekór próbuję widzieć w drugim człowieku coś więcej niż metkę na ubraniu...

Czasem boję się, że zmierzamy wszyscy nad przepaść i jak durnie będziemy skakać jeden za drugim.

Czasem już nie mam siły patrzeć na to wszystko, czuję się bezsilna i mała...

I tak w ostatnich słowach chciałabym dodać, że jeśli widzisz dla nas cień szans, to wskaż dokąd człowiek powinien zmierzać...

                                                                   
                                                                          Pozdrawiam Dola



Komentarze

  1. To trudne pytania i ja również nie znam odpowiedzi.
    Wiem jedno - jeśli chcemy zmieniać swiat to musimy zacząć od siebie. Powoli, powolutku by nasze otoczenie stawało się lepsze. A i tak diabeł będzie chciał nas tego oduczyć...Nie dajmy się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy da się wpłynąć na otoczenie... Czasem chyba się nie da...

      Usuń
  2. Kochana moja, widzę, że cierpimy na dokładnie tę samą chorobę: niezrozumienie tego, co świat (a raczej ludzie) wyprawia...
    Nie martw się, nie jesteś osamotniona w tym "obrywaniu" za dobro... Jesteśmy w tym co najmniej we dwie :) :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Koniec bloga...

Urodomania czy Kosmetykomania, która drogeria lepsza...