Prędzej skoczyłabym z wieżowca niż łyknęła lekarstwo na nieśmiertelność...



Krótko mnie nie było, pozbierałam się i wracam z nowym postem... Przed 7 obudził mnie jakiś hałas,  sprawką całego zamieszania byli Panowie remontujący koło mojego domu most. Ubrałam się i postanowiłam wyjść na podwórko, hmm zaparzyłam sobie rumianku, uwielbiam go i usiadłam z laptopem na tarasie by coś dla Was napisać.
Hmm, myślę, że chyba w poprzednim wcieleniu byłam kotem, bo zawsze spadam na cztery łapy,
w następnym chce być wilkiem, a może dobermanem, by odpłacić wszystkim pięknym za nadobne!
Co było to było, idę do przodu, sprawcą dzisiejszego postu jest pewna książka, którą polecił mi znajomy.



Zanim opowiem trochę  o samej książce, chciałabym zapytać czy zastanawialiście się kiedyś co by było gdybyście mogli być nieśmiertelni?
Chcielibyście żyć wiecznie?



"Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" - czytałam już dość dawno, więc zdziwiłam się gdy nagle mi się przypomniała...

Jedna z moich ulubionych, pokrótce opowiem o czym jest:

Jakiś geniusz (dla mnie szaleniec) wynajduje lekarstwo na nieśmiertelność,
specyfik zatrzymuje proces starzenia, nadal można zachorować na śmiertelną chorobę i umrzeć lub zginąć pod kołami pociągu itp, po prostu ludzie się nie starzeją...
Lek jest oczywiście z początku nielegalny, wybuchają przez to protesty, bo przecież wszyscy chcą być nieśmiertelni... Nie bierze się już ślubów tylko zawiera umowy na określony czas, potem ludzie się rozchodzą. Główny bohater ma różne przygody w między czasie, spotyka kobiety, nie będę za dużo zdradzać, to trzeba przeczytać...


Jeśli naprawdę ktoś kiedyś wynalazłby taki lek (nie wynajdujcie, nie warto...)
to osobiście wolałabym skoczyć z wieżowca niż stać się nieśmiertelną.
Sam autor wytyka kilka minusów tego cuda, tak nie widzę plusów, które by mnie przekonały do tego wynalazku. 
Pomyśl, przyjmujesz lek mając dwadzieścia kilka lat, no niby może masz czas na spełnienie wszystkich marzeń, na przeczytanie wszystkich książek itp, na zwiedzenie świata, no i powiedzmy w ciągu 30 lat ogarniasz to wszystko, co dalej?
Jak już wszędzie byłeś, wszystko widziałeś itp,  to czego możesz pragnąć?
Marzenia z czasem by się skończyły i jakoś tak bez sensu byłoby trwać po to by tylko trwać...

Męczyć się przez te wszystkie lata z okresem, cały czas możesz zajść w ciąże, cały czas musisz się martwić się o dzieci, o dzieci swoich dzieci, o dzieci dzieci tych dzieci i tak dalej, noo na prezenty to kilkadziesiąt tysięcy by trzeba było jak nic wydawać, a by zgromadzić rodzinę przy stole to trzeba by mieć jadalnie wielkości stadionu chyba... A zasoby naturalne w końcu by się skończyły, wojny o jedzenie itp...


Naprawdę nie chciałabym być nieśmiertelna,
nie chodzi nawet o miesiączkę i inne pierdoły, czy o to zamartwianie się o dzieci, ale wieczność mnie przeraża.
Bardziej niż myśl o tym, że się zestarzeję.
Jaki sens miałoby wtedy życie?
Skoro wiesz, że koniec nie nadejdzie, skoro wszystko ma trwać, to obawiam się, że po prostu coś bym straciła. Teraz gdy wiem, że życie w każdej chwili może pęknąć jak bańka mydlana doceniam jego piękno.
Cieszę się tą pyszną herbatką, tym słońcem, które ogrzewa mój kark, odgłosem ptaków, błękitnym niebem...

Miałabym mijać ludzi na ulicy i dla nikogo nic nie znaczyć, bo ile człowiek może z drugim wytrzymać? Tym bardziej, że ludzie przecież nie chcieli by trwać przy pewnych rzeczach na stałe, bo przecież tyle jeszcze mają do poznania, ich życie byłoby ciągłą wędrówką, bez sensu, szukali by wrażeń? W końcu poczuliby się zmęczeni tym wszystkim i co wtedy?

Nie znam nikogo kto pragnąłby nieśmiertelności, znam tylko takich co chcieliby sięgnąć gwiazd...


Poranny widoczek...




Mam nadzieję, że już niedługo zaprezentuje Wam moje skończone "dzieło", nad którym pracuję od kilku dni. Trzymajcie za mnie kciuki, by zapał nie minął, bo sporo pracy przede mną...



Komentarze

  1. Zaglądałam tutaj codziennie w oczekiwaniu na nową notkę i wreszcie jest :) Dola, proszę, nie rób więcej tak długich przerw od blogowania! ;)
    Wielokrotnie zastanawiałam się nad tym, jakby to było żyć już zawsze i... nigdy bym tego nie chciała. Myślę, że nawet nie ma sensu się nad tym dłużej rozwodzić, bo ujęłaś chyba wszystkie najważniejsze tego aspekty (czytaj: wady). Sądzę, że absolutna wyjątkowość każdego ludzkiego życia tkwi między innymi w tym, że każdy z nas rodzi się, przeżywa dany mu tutaj czas, by w końcu umrzeć. No i to ten właśnie czas życia - dłuższy czy krótszy, mamy wykorzystać w pełni, tak aby być szczęśliwym i nie żałować, że go zmarnowaliśmy. W pewnym sensie wspaniały jest fakt, że nie wiemy, kiedy zaskoczy nas śmierć, natomiast dobrze, jeśli mamy w pamięci, że ona nadejdzie. Wówczas marzymy, planujemy i staramy się spełniać nasze marzenia, by zaznać spełnienia. Gdyby natomiast życie się nie kończyło, to po co byłoby marzyć i robić cokolwiek? Skoro się nie umrze i ma się świadomość wieczności, to zawsze można wszystko odkładać na później, a nawet jeszcze później...
    Pamiętam, że kilka lat temu czytałam gdzieś tekst o nieśmiertelności i wówczas uderzył mnie bardzo przykład konieczności ciągłego patrzenia na śmierć najbliższych... Nie zniosłabym tego. Za żadne skarby świata. Żyć wiecznie i być może zostać w przyszłości zupełnie samą...? Wobec tego stwierdzam, że wieczne życie byłoby wiecznym cierpieniem...
    Ściskam Cię, Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie znam osoby, która chciałaby być nieśmiertelna ;) Postaram się teraz częściej pisać :) mam wiele pomysłów zobaczymy co z tego wyniknie ;) serdecznie dziękuję za wspaniały komentarz! Ściskam gorąco Moja Droga :*

      Usuń
  2. Nieśmiertelność podoba się tylko tym, którzy boją się śmierci, którzy mają szczęśliwe życie, przyjaciół, miłość, którzy są młodzi i chcieliby tą młodość i to szczęście jak najdłużej zatrzymać, bo przeraża ich starość i wizja śmierci ukochanych osób.
    Dla mnie nieśmiertelność to koszmar, ale z innych powodów niż te o których napisałaś. Do szczęśliwych ludzi nie należę i fakt, że życie miałoby się ciągnąć w nieskończoność byłoby dla mnie jednym wielkim niekończącym się koszmarem. Jak jest człowiekowi w życiu ciężko, jak przeżywa złe chwile, to wie, że to nie będzie trwało wiecznie, bo każde życie ma koniec a z końcem życia jest koniec cierpienia. Wizja śmierci czasem pomaga żyć, zwłaszcza w tych ciężkich chwilach, w smutkach, cierpieniu. Łatwiej jest to znosić wiedząc, że to się kiedyś skończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto mieć nadzieję, że będzie dobrze... Kolega mi ciągle powtarza, że "kiedyś będziemy szczęśliwi, ale jeszcze nie dziś"... Ale mimo wszystko nieśmiertelność byłaby koszmarem, proszę się ciepło trzymać. Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Koniec bloga...

Urodomania czy Kosmetykomania, która drogeria lepsza...