Złośliwość rzeczy martwych!


Od tygodnia prześladuje mnie jakiś pech, a raczej wszystko jest przeciwko mnie.
Na początku śmiałam się z tego, że w końcu jako blondynka muszę od czasu do czasu zrobić coś głupiego, jest też coś przez co pogniewałam się na bloggera, a wszystko zaczęło się od...

Od durnego telefonu, który był schowany w kartoniku w szafie, akurat był mi potrzebny i zaglądam do szafy, sprawdzam karton, a go nie ma. Zrobiło mi się gorąco, przeszukałam jedną szafę, komodę, regał no nie ma go. Rozpłynął się. Przeglądam drugi raz, nie ma wcięło go, diabeł ogonem nakrył. Odnalazł się wieczorem w kartonie z lampkami choinkowymi gdy już nie był potrzebny.

Potem było gorzej. Udałam się późnym popołudniem rowerem do sklepu.  Uwielbiam jeździć rowerem i gdy wracałam z zakupów to kilka metrów przed domem wystrzeliła mi dętka, był wielki huk, oczywiście nie mogła po cichu się przebić musiało być przedstawienie. 

Ale jakby tego było mało to napisałam dla Was post i ustawiłam by opublikował się w piątek 19 czerwca, gdy ja byłam na wycieczce z przedszkolem. Wracam do domu i co się okazuje post wcięło nie ma go, ani w roboczej wersji, ani jako opublikowanego, nie ma go do diabła... Dostałam białej gorączki. Może ktoś wie co zrobić by odzyskać taki post? I dlaczego stało się to co się stało? To właśnie przez to pogniewałam się na bloggera, bo jak tak można! Napracowałam się, a tu klapa. 

Ale jest coś pozytywnego, blog uzyskał ponad 10 tysięcy wyświetleń! Za co ogromnie dziękuję :) Cieszę się, że przybyło obserwatorów i komentujących :) 









Komentarze wyłączone! - chcesz komentować ten wpis zajrzyj do niego na moim nowym adresie - http://podroznaksiezyc.pl

Popularne posty

Koniec bloga...

Urodomania czy Kosmetykomania, która drogeria lepsza...