Najtrudniejszy egzamin!




     Jak możecie zauważyć na blogu wprowadziłam małe zmiany, na chwilę obecną wygląd bloga mnie satysfakcjonuje. Wszystko wykonałam sama, niby nic takiego, ale forma jaka jest teraz wydaje mi się o wiele ciekawsza, bo tamta była jakaś bezduszna. Majówka dobiegła końca, nawet nie wiem kiedy zleciał ten weekend. Tak naprawdę tylko w niedzielę dopisywała pogoda i można było beztrosko poleżeć z książką na hamaku i poczytać, czy udać się nad jezioro.

 Dziś przez to, że zaczęły się matury wpadła mi do głowy pewna myśl...




Teraz wielki stres, bo matura, przed chwilą gimnazjaliści i podstawówka też miała egzaminy. Masa ludzi codziennie podejmuje się zdania prawa jazdy, na studiach też trzeba wykazać się wiedzą, moim zdaniem to wszystko to pikuś. Przecież wiadomo, że są poprawki.



Najtrudniejszym egzaminem moi zdaniem, który człowiek ma do zdania to egzamin z bycia rodzicem. Do tego egzaminu poprawek nie ma. A to czy zdamy czy nie wyjdzie po latach, dopiero wtedy dowiemy się gdzie popełniliśmy błąd.

W dzisiejszych czasach znacznie trudniej jest być rodzicem tak mi się wydaję jak patrzę na swoje dzieciństwo.
Nie było tylu zabawek, nie było co oglądać w TV, może i było biedniej, ale było fajniej.
Teraz gdy rodzice żyją pod presją, że w każdej chwili mogą stracić pracę, gdy chcą dzieciom dać wszystko, by niczego im nie brakowało zapominają o tym co najważniejsze.


Miłości nie mierzy się w zabawkach, czy innych gadżetach. Dziecko nie potrzebuje na dobrą sprawę tych wszystkich "gratów", dziecko potrzebuje nas. Zabawki przecież nie przytulą. Może i przez chwilę jest radość z nowej rzeczy, ale za chwilę trafia do kąta. I słyszy się ten słodki głosik, który woła: "Mamo/Tato pobaw się ze mną".

Niektórych błędów nie da się naprawić.
Jednym z tych najgorszych jest to gdy rodzice nie są razem każde stara się dać lepszy prezent. Takie jakby przekupstwo. Gdyby tacy ludzie mieli trochę oleju w głowie potrafiliby się dogadać i dać jeden wspólny prezent, by potem wśród dzieci nie powstawały legendy, że jak rodzice się rozwodzą to jest fajnie, bo więcej prezentów.

Dziecko będzie pamiętać kiedy zawiedliśmy, podobno każdy dostrzega błędy rodziców i zapewnia sam sobie, że ich nie powtórzy...
W praktyce jest tak, że popełniamy masę takich samych błędów jak nasi rodzice.
To wszystko dlatego, że to co nam się wydawało jest zupełnie inne.

Dziecko nigdy nie zapomni, że Cię przy nim nie było, że nie miałeś czasu, nie rozmawiałeś z nim gdy tego potrzebowało, nie zapomni danych obietnic, nie zapomni Ci gdy go zawiedziesz...

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy jak relacje z rodzicami wpływają na podejmowane decyzję w dorosłym życiu. Najsmutniejszą rzeczą w tym wszystkim są ludzie, którym zmierzyć się przyszło z rodzicielstwem gdy zupełnie nie byli na to gotowi. Mówiąc wprost mam na myśli wpadki.
Do odpowiedzialności trzeba dojrzeć, są tacy, których to przerasta wręcz przeraża, nie cierpi na tym porzucony partner/partnerka lecz dziecko, które zostaje pozbawione tego co najważniejsze - rodziny.
Tu nie chodzi o to, że nie będzie widział czy widziała pierwszych kroków, nie usłyszy pierwszego słowa, to Twoja strata. Uciekają przed tym jak najdalej.
Ono zawsze będzie odczuwało brak, żal, że ten, który powinien przy nim być zawiódł, nie podołał.
Później inni będą przypominać dziecku, że czegoś mu brak.
W szkole, przedszkolu... Gdzie większość dzieci żyje w "normalnych" rodzinach będzie słuchało jak oni żyją będzie obserwowało kolegów, koleżanki ich rodziny i będzie mu po prostu tęskno do czegoś czego nie zna.

Czasu nie da się cofnąć. Nie da się przeżyć jeszcze raz tego co minęło. Nie da się nadrobić straconych lat. Jeśli raz oblejesz test, to mimo kolejnej szansy i bycia dobrym rodzicem, nie będziesz nim naprawdę, bo gdzieś tam jest ktoś kogo po prostu olałeś/olałaś.

A teraz kilka słów na temat tego dla czego jako matka nie zdecydowałam się na prowadzenie bloga o swoim dziecku. Wiem, że takie blogi cieszą się ogromną popularnością i wiele mam chętnie je czyta, ale uznałam, że to nie potrzebuję się dzielić opowiastkami o moim dziecku, wstawiać jego zdjęcia i naruszać jego prywatność. Dlatego też na portalach społecznościowych nie zasypuję znajomych masą zdjęć swojej pociechy. Post o macierzyństwie się z pewnością pojawi i to już niedługo. Przygotowuję się do jego napisania.

Komentarze wyłączone! - chcesz komentować ten wpis zajrzyj do niego na moim nowym adresie - http://podroznaksiezyc.pl

Popularne posty

Koniec bloga...

Urodomania czy Kosmetykomania, która drogeria lepsza...