Czas...



Wszędzie piszą o świętach, ja postanowiłam odpocząć od tego tematu. Długo się zastanawiałam czy w ogóle dziś coś napisać, bo mój nastrój jest raczej ponury... Kiedyś ktoś powiedział, że zdecydowanie za dużo myślę... Zawsze to budzi na mej twarzy uśmiech, bo przecież wszyscy uważają, że blondynki nie myślą. 

Zastanawiałam się dziś ile czasu trzeba by kogoś poznać czy 6 lat to wystarczająco dużo czasu, czy może kilka szczerych rozmów to odpowiednia dawka by poznać się na człowieku. A może tak naprawdę nie jesteśmy wstanie nigdy poznać dobrze ani samych siebie, a tym bardziej kogoś i  jedno co na pewno jest wspaniałe to, to, że przy każdym kolejnym spotkaniu można poznawać kogoś od nowa.

I jak to możliwe, że po kilku tygodniach rozłąki, nagle kogoś spotykasz i nie liczy się to co było kiedyś, zaczyna się liczyć tylko to jak jest teraz... bo niby potrafimy wybaczać, lecz nie umiemy zapominać...
I patrzysz w oczy tej osobie i dostrzegasz jej zranioną duszę waszymi sporami i nutkę tęsknoty. I wiesz, że czuje tak jak ty... 

To niesamowite jak dwoje ludzi o strasznie trudnych charakterach, którym wystarczy mała iskra by wybuchła kłótnia, nagle potrafi ze sobą rozmawiać, tak po prostu rozmawiać, potrafią siebie słuchać.

Czas może wszystko. Trzeba czasu by drzewo urosło, z czasem goją się rany, trzeba czasu by zrozumieć, trzeba czasu by się czegoś nauczyć, ale gdy czas biegnie drzewa obumiera, z czasem w miejscu ran powstają blizny, czas podobno jest słodkim lekarstwem, ale też cichym mordercą...



Komentarze wyłączone! - chcesz komentować ten wpis zajrzyj do niego na moim nowym adresie - http://podroznaksiezyc.pl

Popularne posty

Koniec bloga...

Urodomania czy Kosmetykomania, która drogeria lepsza...