"Prawdziwe życie zaczyna się wraz z prawdziwym marzeniem. Kto potrafi marzyć,nie stracił nadziei. A nadzieja może wszystko." – B. Langenstein





Dziś dość wyjątkowy dzień dla mnie z osobistych powodów, których nie chce tu ujawniać. Z tej okazji postanowiłam napisać ten post... Będzie też o moim wspomnieniu z dzieciństwa...
Zastanawiacie się pewnie co tu robi to zdjęcie. Chciałam pochwalić się przebiśniegami, które zagościły w moim ogródku, ale moje kocisko stwierdziło, że koniecznie musi mieć zdjęcie z kwiatkami. Przebiśniegi zwiastują wiosnę, a wiosna kojarzy mi się z nadzieją. Dlatego dzisiejszy post jest właśnie o niej. 




Jedni mówią, że nadzieja matką głupich inni, że bez nadziei nie da się żyć. Ja myślę, że jest potrzebna, daje nam siłę. 

Ostatnio, ktoś obudził we mnie na nowo nadzieje, niedawno spadło na mnie dużo drobnych problemów, poczułam się przez nie przygnieciona. Na szczęście udało mi się z wszystkim uporać, myślę, że jest to zasługa kogoś kto w odpowiednim  czasie powiedział mi:
 "JESZCZE BĘDZIEMY SZCZĘŚLIWI". Dał wiarę, że jeśli nie poddam się teraz to w końcu odniosę zwycięstwo, w tej nierównej walce z losem, bo niby gdzieś tam jest zapisane to co ma być, ale jesteśmy też kowalami własnego losu i trzeba czasem brać ten swój los we własne ręce i działać, by dojść tam gdzie chcemy. Nie wszystko samo przyjdzie. 

Ta osoba udowodniła mi po raz kolejny, że dobro wraca, a mój blog ma sens, bo moje słowa również mogą komuś pomóc. Nie będę zdradzać kto to jest, powiem tylko, że jest to wyjątkowa osoba.

Jak w cytacie, który zawarty został w tytule uważam, że "NADZIEJA MOŻE WSZYSTKO", ale tylko wtedy gdy z niej czerpiemy siłę do spełniania naszych marzeń. Nadzieje trzeba mieć zawsze, to ona pomaga nam przetrwać najgorsze momenty, jest takim płomykiem ciepła w zimny dzień, światełkiem w ciemności, czasem człowiek traci wszystko i potem okazuje się, że ma jeszcze nadzieję, na to, że będzie lepiej, że kiedyś będzie szczęśliwy... 

Dlatego nigdy nie można pozbawiać nikogo nadziei, bo jak mówi znane powiedzenie "może to jedyne co my pozostało". A póki mamy coś jeszcze to mamy chęci by się starać. 

Ostatnio często wspominam sobie swoje dzieciństwo pierwsze co na myśl mi przychodzi to "czerwony wózek" (wózek inwalidzki, na którym się poruszałam po wypadku) nie wiem dlaczego, tak, ale to, że dziś chodzę, daje mi nadzieje, że mogę dojść tam gdzie tylko zapragnę. Będąc często w szpitalu widziałam rodziców, którzy codziennie siedzieli przy łóżkach swoich dzieci, dziś wiem, że widziałam w ich oczach coś jeszcze oprócz troski i smutku, widziałam nadzieje. 

Może to właśnie dlatego nadzieja jest dla mnie taka ważna...




Komentarze wyłączone! - chcesz komentować ten wpis zajrzyj do niego na moim nowym adresie - http://podroznaksiezyc.pl

Popularne posty

Koniec bloga...

Urodomania czy Kosmetykomania, która drogeria lepsza...