"Po­moc dru­giego zbyt często kończy się na obietnicach." N. N.





Dzisiaj chce poruszyć dość nieprzyjemny temat, zwłaszcza dla tych, którzy rzucają słowa na wiatr. 

Niedotrzymane obietnice zostawiają niesmak jak kłamstwa. 







Nie rozumiem ludzi, którzy od tak rzucą, że coś zrobią, a potem zajmują się sobą i zapominają, a może celowo dla własnego spokoju powiedzieli, że to zrobią i po prostu nas olali? Zawsze zastanawiam się co sprawiło, że zostałam oszukana, bo tak się czuje za każdym razem gdy ktoś nie wywiązuje się z danego mi słowa... I znowu można by tłumaczyć wszystko tym, że żyjemy szybko, że dużo obowiązków bla, bla, bla... Moim zdaniem jak ktoś jest uczciwy w stosunku do drugiej osoby to chociaż wyjaśni co się stało, że nie zrobił tego co miał i przeprosi, ale trzeba mieć coś w głowie by wiedzieć jak postąpić. Odbieram to również jak brak szacunku do mojej osoby, ponieważ jeśli ktoś umawia się na coś, to danego dnia czekam na to, a ta osoba nie daje znaku życia, a potem dowiaduje się jeszcze najlepiej przypadkiem, że miał czas, ale wyznaczył sobie inne priorytety, zamiast zabrać się za to co miał na teraz do zrobienia to mnie krew zalewa! A jak zapomina to należy sobie wszystko notować...


Miałam tu opisać kilka sytuacji jakie mnie spotkały niedawno, ale osoba, którą uważam za przyjaciela powiedziała, że lepiej bym tego nie robiła.  Przemyślałam to i przyznałam mu rację. Chociaż o niego też mogłabym w tym temacie zahaczyć, ale lepiej to zostawmy. Będzie ogólnie, mam jednak nadzieję, że po tym poście kilka osób przypomni sobie o tym co gdzieś tam rzuciły w rozmowie ze mną i w końcu zrobią to co obiecali albo chociaż przeproszą...

Można przypomnieć raz, drugi, trzeci, łazić za kimś jakiś czas (chociaż czuje się człowiek wtedy naprawdę nieprzyjemnie), ale kiedyś to wszystko przestaje być zabawne... Człowiek jest tylko człowiekiem, każdy ma jakieś granice wytrzymałości.
Ja naprawdę wszystko rozumiem, że coś wypadnie, że to i tamto, ale człowieku ile można czekać na podesłanie np: zdjęć lub płyty, tydzień, dwa, miesiąc, pół roku? Potem człowiek już nawet nie ma ochoty tego dostawać, bo to jakby z łaską zrobione zostało!

Ludzie dziś z lekkością rzucają słowami, zwłaszcza gdy piszą sms'y czy rozmawiają z kimś na czacie. Chyba nie mają świadomości, że słowo pisane jeszcze bardziej nam się utrwala. Co z tego, że osiągniesz w życiu wiele, że będziesz kimś skoro ludzie, którzy Cię znają zapamiętają Cię jako tego, który nie wywiązuje się z danego słowa i Twoje sukcesy nie będą robić na nich żadnego wrażenia, niespełniona obietnica jest jak szpilka, która wbija nam się do głowy i nie można jej wyciągnąć. Ja np mam tak, że czasem gdzieś wypadnie mi z głowy jakaś informacja, ale to co ktoś powie, że zrobi w życiu mi z głowy nie wylatuje. Wiem, że niektórzy ludzie mają też tak gdy słyszą gdy ktoś mówi o jakiejś osobie, a ta nie dotrzymała słowa to pierwsza myśl jest taka: " o to jest ten co mi obiecał... albo to jest ta co mówiła, że...". Niesmak pozostaje, taka już nasza natura, niby umiemy wybaczyć, ale o rozczarowaniach się nie zapomina. Takie sytuacje powodują również to, że tracimy zaufanie do takich osób, może nie całkowicie, ale wiemy, że nie ma co na nich liczyć. Człowiek sparzy się w życiu raz i więcej nie chce...

Sama staram się nie rzucać słowami i spełniać obietnice, ponieważ wiem, że karma wraca. Nasz los zależy od nas, dostajemy to co dajemy innym. Więc za każdym razem gdy mówisz, że coś zrobisz to rób to, nie składaj obietnic skoro wiesz, że nie dasz rady ich spełnić... Zawsze zastanów się co mówisz, bo jeśli raz zawiedziesz to Twoje słowa już na zawsze stracą na wartości...
A może czasem lepiej nic nie mówić i sprawić komuś niespodziankę...



Komentarze wyłączone! - chcesz komentować ten wpis zajrzyj do niego na moim nowym adresie - http://podroznaksiezyc.pl

Popularne posty

Koniec bloga...

Urodomania czy Kosmetykomania, która drogeria lepsza...