"W historii ludzkości listy odegrały ogromną rolę, również te, które pozostały bez odpowiedzi." - William Wharton



Chciałabym się dziś z Wami podzielić moją miłością do listów oraz czymś jeszcze...





Moja "listowa" historia zaczęła się dość dawno, nie pamiętam już czy to był koniec podstawówki, czy to było w gimnazjum, ale trochę czasu minęło i w sumie to nie ważne. Pisałam wtedy z moją koleżanką, która wpadała do mojej miejscowości tylko na wakacje, mieszkałyśmy  daleko od siebie, a o internecie czy komórce to dopiero się marzyło, więc listy to był jedyny sposób by utrzymać znajomość. Z czasem niestety przestałyśmy do siebie wysyłać listy, ale kontakt mamy do dziś, chociaż nie widziałyśmy się już kilka lat...




Pod koniec zeszłego roku jednak zaczęłam na nowo pisać listy... Już nie z koleżanką, którą znałam, ale z nieznajomymi, których poznaje właśnie w listach. Niestety w tym wszystkim ma udział internet i portale społecznościowe, bo właśnie tam znalazłam osoby chętne do korespondencji. Przez co trochę ta niezwykłość ucieka. Mimo wszystko jest to coś magicznego, taka podróż w nieznane i trochę do przeszłości.


Od zawsze marzyłam o pisaniu listów, bo to coś niezwykłego, romantycznego, niesamowita przygoda, co prawda dziś listy nie są już tak pięknie jak dawniej, można w spotkać pełno emotikon co dziwnie wygląda i przypomina rozmowę na jakimś czacie... Ale i tak uwielbiam to robić. Opisujesz wszystko co Ci leży na sercu, nikt Ci co chwilę nie wcina się w zdanie jak to bywa na czatach... Czasem piszesz tylko kilka słów, czasem kilka stron, czasem czekasz tygodniami na odp, ale ma to wszystko niesamowity klimat... Zastanawiasz się co znajdziesz w kopercie... Tego wszystkiego nie da się tak opisać, to trzeba poczuć i albo łapiesz zajawkę na pisanie albo nie... Ja nie wyobrażam sobie tego przerwać, codziennie chodzę do skrzynki sprawdzić czy nie przyszedł jakiś list... Cieszę się ogromnie, że udało mi się zarazić kilka osób właśnie tą miłością...


Poza listami w tym roku mam zamiar również wysyłać znajomym kartki urodzinowe, znajomych każdy z nas ma wielu, ja wybrałam kilka naprawdę ważnych dla mnie osób i każdej z nich wyślę kartkę. Jedną już wysłałam...  To naprawdę fajna zabawa, postanowiłam, że przyłożę się do tego i każdemu wyślę kartkę taką od serca, napiszę życzenia, a nie skopiuje wierszyk z jakiejś stronki. Kilka kartek dopasuje na podstawie tego z czym dana osoba mi się kojarzy... Mam nadzieję, że taki drobiazg wywoła u kogoś uśmiech na twarzy, bo na pewno zapadnie w pamięci, nie to co sms'y, czy życzenia na fejsie.


W tym roku kończę 23-lata... Postanowiłam więc, że w swoje urodziny zrobię kapsułę czasu... Co w niej będzie jeszcze nie wiem dokładnie, na pewno znajdzie się w niej karteczka z fragmentami utworów moich ulubionych raperów. Jeden z nich, z którym o tym rozmawiałam chce bym dała mu znać kiedy będę to robić...  A planuje zrobić to za 12 lat, o ile o niej nie zapomnę i o ile los pozwoli,  więc troszkę poczekamy. Pod względem technicznym nie wiem jak to będzie wyglądało muszę znaleźć jakiś bardzo szczelny pojemnik, ale jak będę już miała ją zrobioną to na pewno Wam pokaże. Pewnie schowam w niej jakieś zdjęcie, jakąś pamiątkę. Na ten pomysł wpadłam jakiś czas temu gdy z synem oglądałam bajkę, tam właśnie główny bohater poszukiwał kapsuły czasu swojej babci, w której było jedyne zdjęcie jej rodziców i jakieś pamiątki z młodości... Pewnie komuś może się wydać to dziwne, ale mi się to osobiście bardzo podoba. Trochę jakbym bawiła się w zaklinanie czasu.





Komentarze

  1. Kochana Dolu:* kiedyś tak jak Ty uwielbiałam pisać listy, wysyłać i dostawać kartki okolicznościowe. Niestety z biegiem czasu to wszystko jakoś minęło, zabrakło osób z którymi korespondowałam... Zgadzam się z Tobą, że mają swój niepowtarzalny klimat.
    Pomysł z kapsułą czasu jest super. Moją kapsułą czasu są moje stare pamiętniki... Są częścią mnie...
    Pozdrawiam i buziaczki przesyłam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję po raz kolejny za miłe słowo :) Ja też długo nie miałam z kim pisać, aż w końcu się udało znaleźć chętnych, na fejsie są specjalne grupy chętnych :) Pozdrawiam serdecznie i zdrowia życzę! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Puk, puk. Wpadłam z rewizytą :)
    Ja też kiedyś pisałam listy. Uczyły cierpliwości, wyrażania siebie na papierze. Teraz mało kto docenia gest otrzymania kartki z prawdziwymi życzeniami. Wszystko się spłyca... Szkoda...
    Pomysł z kapsułą czasu - świetny! Szkoda, że nie odkryłam tego pomysłu, kiedy byłam młodsza i pełna ideałów i ciekawych wizji na temat przyszłości :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej marzę o liście z Paryża, niestety jedyny mężczyzna jakiego tam znam nie podziela mojej miłości do listów... Dziękuje za miłe słowa!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Koniec bloga...

Urodomania czy Kosmetykomania, która drogeria lepsza...